Filmy

Aquaman, czyli wdzięczniejsza strona DC.

Aquaman
                                                                                                                                                          Czy tylko ja tu widzę Tarzana? 🙂

Kiedyś król Artur miał Excalibur i konia, teraz trójząb i lewiatana. Można powiedzieć, że jakie czasy taki Król Artur, ale nie ma co narzekać, DC przyzwyczaiło nas do wielu gorszych ekranizacji. Aquaman okazał się dobrym filmem rozrywkowym, przy którym nie ma co myśleć, tylko najlepiej płynąć z prądem.

Gdy nurt już nas porwie, to wszystkie wady filmu schodzą na drugi plan, a na pierwszy wyjawiają się piękne i intensywne kolory Atlantydy. Oglądanie podwodnej krainy było prawdziwą ucztą dla oczu. Efekty specjalnie od dawna robią robotę i podciągają ocenę słabym filmom, ale tym razem naprawdę byłam pod wrażeniem. Neonowa i barwna kraina ukryta głęboko pod wodą stała się miejsce, na które patrzyłam z uwielbieniem, czego już nie da się powiedzieć o scenach toczących się na pustyni – kogo interesuje nudny piasek?! Na szczęście większa część filmu odgrywała się pod wodą, co pozwalało na długie zachwycanie się florą i fauną oceanu. Tak, nie da się zaprzeczyć, że praca kamery, kadry i te wszystkie kolorki są największą zaletą filmu.

Na temat doskonałych widoków mogłabym się rozpisywać przez cały dzień, ale wiem, że nie wszyscy tak jak ja lecą na piękne obrazki. Dla osób, które pragną czegoś więcej, niestety nie mam zbyt dobrej wiadomości. Film mógłby być o połowę krótszy, bo wiele momentów po prostu przynudzało (np. niesamowicie rozciągnięty początek opowiadający o rodzicach Arthura). Co jakiś czas walczyłam z napadami ziewania i czekałam aż fabuła w końcu ruszy do przodu. Dialogi również prosiły się o solidną korektę. Niektóre żarty były bardziej suche niż ten piasek na pustyni. Nie mam nic do ograniczonego humoru, ale tym razem po prostu męczył.

Aquaman
                                                                                                                                                   Arthur, Arthur…stanowczo lepiej bez zbroi.

No właśnie, a jak się spisał sam główny bohater? Powiem tak – film dzieli się dla mnie na dwie część. Pierwszą, w której Jason nie nosi koszulki i drugą, w której zakrywa swoje wdzięki.  A tak na poważnie, to bardzo lubię tego aktora i miło się na niego patrzyło, ale nie wiem, w jakim stopniu miał grać klocowatą postać, a w jakim wyszło to przez przypadek.  Czasem odnosiłam wrażenie, że jest zbyt toporny, zbyt samczy(?) na podwodnego superbohatera. Wszyscy tam byli tacy eteryczni, a Arthur to trochę cywilizowany Tarzan. To samo się tyczy jego lekkiej infantylności, która w zestawieniu z ogólnym wyglądem aktora trochę mi zgrzytała. Jak nigdy nie przywiązuję wagi do wyglądu postaci w filmach, tak tym razem uważam, że Aquaman MUSI być blondynem tak jak jego komiksowy pierwowzór. Inna sprawa, że Jason ma wygląd złego gościa i dlatego bardzo chciałabym go zobaczyć w roli bandziora. Nie da się jednak ukryć, że Manson posiada wyjątkowy urok osobisty, co sprawiło, że i tak chciało się go oglądać. W przeciwieństwie do jego filmowej partnerki – Amber Heard. Czasem mam wrażenie, że niektóre „aktorki” są wybierane do filmów tylko po to, by wyglądać. W takim przypadku Amber spisuje się idealnie, ale gdy trzeba przekonująco zagrać, to już coś nie styka. Najbardziej ubodło mnie to, że w ogóle nie widać chemii między Arthurem i Merą. Kilka przepychanek i łapanie za rączki bardziej mi wyglądało na przyjaźń niż głębsze uczucie. Tak, uważam, że Aquaman bez wątku romantycznego (jeśli w ogóle można go tak nazwać w tym filmie) zyskałby o wiele więcej, niż przy tym sztucznym i nachalnym łączeniu Arthura z Merą.

Może jeszcze parę słów o antagonistach, bo w końcu bez nich nie byłoby filmu – w Aquamanie mamy dwóch. Przyrodni brat Arthura i pirat, który standardowo chce się zemścić na głównym bohaterze. Gdyby ich rozdzielić, to wyszłyby dwa, kompletnie różne filmy. Czemu? Orm jest tak nadmuchany, że momentami miałam obawy, czy nie pęknie. Większość postaci jest wyjątkowo pompatycznych w porównaniu z Jasonem, który  widać, że ma niezły ubaw z odgrywania swojej roli, ale nikt nie przebije Orma. Czarna Manta też jest poważny, ale w tak karykaturalny sposób, że się zastanawiałam, czy to nie jest jakaś parodia. Jak zazwyczaj lubię czarne charaktery, tak tym razem mam mieszane uczucia. Na moje oko, to jeden aktor zbyt poważnie potraktował swoją rolę, a drugi chciał siać postrach, ale po drodze gdzieś się pogubił i zafundował sobie kostium zmutowanej żaby.

Zaraz ktoś mi powie, że na początku klasyfikuję Aquamana wśród dobrych filmów, a potem wymieniam same wady. No tak, ale to jest właśnie jeden z tych filmów, gdzie mam świadomość jego wszystkich wad, bez skrupułów je wymieniam, a i tak cieszę się, że mogłam go obejrzeć. Każdy z nas ma „dobre” i „dobre” filmy. Nie można wszystkich dobroci wrzucić do jednego wora, czy postawić na równi. Jeśli chcemy wyjść spontanicznie do kina, na rozrywkowy film, nacieszyć oczy i w sumie otrzymać dość przewidywalną, ale nadal interesującą fabułę, to Aquaman nada się idealnie. Jeśli kogoś skręca na sam widok gościa w rajstopach, a sobotnie wieczory spędza przy filmach pokroju „Zjawa”, to nie tędy droga. Dlatego lepiej się najpierw zastanowić, co chcemy obejrzeć, czy mamy wygórowane wymagania, czy po prostu chcemy się trochę odmóżdżyć – wtedy polecam Aquamana.

Podsumowując, Aquaman, to typowy film rozrywkowy, który zadowoli mało wymagającego odbiorcę i takiego, który jest mniej więcej przygotowany na to, co będzie oglądać. Nacieszy oczy, oj nacieszy… zwłaszcza fanki Jasona. Może i rozśmieszy, jeśli trafi na fanów sucharów, no i co najważniejsze – udowodni, że DC to nie tylko ból, mrok i cierpienie. Ja mocno przymykam oko na te wszystkie wady, podkreślam MOCNO, bo momentami rażą niesamowicie i czekam na kontynuację.

 

One Comment

  1. Mamy podobne odczucia widzę 🙂 miły blockbuster, ale te zgrzyty w stylu Pitbull w soundtracku… czekam na SHAZAMa. Jako fanka DC mam nadzieję, że jeszcze wstaną z kolan.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: