Książki

„Jutro należy do kotów” Bernard Werber

"Jutro należy do kotów" Bernard Werber
                                                                                                                                                                       „Jutro należy do kotów” Bernard Werber

Lubicie oryginalne historie? Bo ja tak. Z chęcią sięgam po to, co na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne i na maksa oderwane od rzeczywistości. „Jutro należy do kotów” właśnie zapowiadało się taką książką. W trakcie czytania zauważyłam, że Autor wszedł na jeszcze wyższy poziom, bo połączył to, co niespotykane z tym, co każdy z nas może nazwać szarą rzeczywistością. Jak to wypadło? Już Wam mówię.

Bastet jest kotką, która chce porozumieć się z innymi gatunkami. Jej sąsiad Pitagoras, to kocur, na którym prowadzono eksperymenty i dzięki temu może się łączyć z internetem. Początek wojny sprawia, że niezobowiązujące rozmowy kotów przeradzają się w skomplikowaną misję. Razem postanawiają uratować ludzkość, która dąży do autodestrukcji.

Po przeczytaniu opisu książki byłam pewna, że dostane typowe sci-fi. Nie spodziewałam się, że historia (nie)zwykłych kotów tak poruszy moje serce. Narracja jest prowadzona przez kotkę Bastet, której marzeniem jest komunikacja z innymi gatunkami, a już zwłaszcza z ludźmi. Forma wypowiedzi kotki rzuca się w oczy od pierwszych stron książki. Niby bardzo po kociemu, ale jednak występuje w niej spory pierwiastek ludzki, który często widać w zachowaniu kotów. Bastet, chociaż nie posiada połączenia z internetem jak Pitagoras, to i tak jest mocno rozwinięta, jak na domowego zwierzaka. Widać to przy porównywaniu jej z innym domowym kotem – Felixem, który niczego nie wymaga od życia, poza jedzeniem i spaniem. Jest to bardzo ciekawy zabieg, bo Autor w ten sposób pokazuje, że koty mogą się różnić, tak samo, jak ludzie, ale w końcu skąd możemy o tym wiedzieć, skoro nadal nie możemy się z nimi porozumieć? Podoba mi się, że Autor tak wyjątkowo przedstawił koty. Nie były one zwykłymi kanapowcami, ale myślącymi istotami. Każdy z nich miał swoją osobowość, co wiązało się z marzeniami, planami na przyszłość i zwykłym spojrzeniem na świat – dzięki temu nie mamy w książce samych klonów, ale pełnowymiarowych bohaterów, co mnie osobiście zachwyciło, bo w końcu mowa tu o zwierzętach, a nie o ludziach.

Chciałabym wypisać wszystko, co mi się w tej książce podobało, ale mam wrażenie, że wtedy większość czytelników odpadłaby w połowie recenzji. Dlatego wskaże te elementy, które sprawiły, że książka naprawdę była dla mnie wartościową lekturą. Cała historia skłania czytelnika do wielu refleksji i typowego filozofowania, bo Autor poruszył niesamowicie ważny i trudny temat, którym jest dążenie ludzi do samozagłady. Wojny, sprzeczki, agresja, a to wszystko dlatego, że chcemy mieć dla siebie trochę więcej ziemi, albo skłonić innych do swojej religii (już nie wspominając o głupiej zazdrości, która również może sprowokować do bardzo tragicznych czynów). Fragmenty, w których kot(!) fakt, że podłączony do internetu, ale jednak kot, opowiada o ludzkości i o tym, jak sami się wykańczamy, sprawiły że bardzo ciężko czytało mi się niektóre rozdziały. Chciałabym żeby każdy człowiek podchodził tak mądrze do życia, jak futrzasty bohater książki.

"Jutro należy do kotów"
                                                                                                                                                                  „Jutro należy do kotów” Bernard Werber

Kolejną sprawą jest to, co mocno mną wstrząsnęło, czyli sposób pozbycia się małych kotów. Jak Autor mógł napisać taką scenę? Przecież można było oddać maluchy i ładniej zakończyć ten wątek. Jak mógł być taki brutalny? Dopiero potem do mnie dotarło, że w ten sposób Pisarz chciał pokazać, jak ważne jest w naszym życiu wybaczanie. Kotka Bastet cierpiała, ale ostatecznie wybaczyła i pomogła ludziom, a ilu ludzi potrafi faktycznie wybaczyć? Wybaczenie krzywdy, to ciężka sztuka, ale skoro zwierze potrafi to zrobić, to chyba nam, ludziom powinno to przychodzić z większą łatwością? Warto się czasem uczyć od zwierząt, bo naprawdę posiadają w sobie o wiele więcej miłości, niż niejeden człowiek.

No i na koniec wizja świata, którą przedstawił Autor – gdzie człowiek bez wahania zabija bliźniego, a wykorzystuje to potem inny gatunek i zmusza ludzi do ucieczki. Muszę powiedzieć, że mocno mnie przejęły takie wydarzenia, ale cieszy mnie fakt, że to koty są tutaj bohaterami. W końcu znalazł się ktoś, kto wplótł kocie wątki i są one naprawdę interesujące! O wiele przyjemniej się czyta książkę, gdy widać, że Autor bardzo się do niej przyłożył pod względem merytorycznym. Znał zachowania kotów, ich nawyki, no i co najważniejsze – to jak wyglądało ich życie wiele lat temu. Może nie popieram takich działań jak topienie kociąt, czy eksperymentowanie na zwierzętach, ale rozumiem, że to miało ważny wpływ na całą opowieść. No i w końcu nie mogę zakładać, że Autor to popiera, jedynie może pokazać jacy ludzie są czasem bezlitośni i zrobią wszystko, byleby tylko osiągnąć swoje cele.

Podsumowując „Jutro należy do kotów”, to historia, która wcale nie musi być jedynie oderwaną od rzeczywistości wizją Autora. Jeśli nadal będziemy sobie nawzajem skakać do gardeł, to faktycznie może dojść do samozagłady, ale czy wtedy będziemy mieć po swojej stronie koty, które przyjdą nam na ratunek? Obawiam się, że wtedy wszystko zostanie w naszych rękach, bo tak inteligentne stworzenia spotyka się tylko w książkach, co ani trochę nie tyczy się krwawych wojen.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!

8 Comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: