Książki

„Ostatnia z rodu Stanfieldów” Marc Levy | Trup w szafie i kilka innych tajemnic.

Recenzja książki "Ostatnia z rodu Stanfieldów" Marc Levy
                                                                                                                                             Recenzja książki „Ostatnia z rodu Stanfieldów” Marc Levy

Wyobraźcie sobie, że najbliższa Wam osoba okazuje się kimś zupełnie innym niż była. Na dodatek nie macie już możliwości z nią porozmawiać, a wszystkie odpowiedzi czekają na Was w obcym mieście. Rozgrzebujecie przeszłość? Czy pozostawiacie ją za sobą i idziecie dalej?  Eleanor-Rigby, czyli główna bohaterka książki „Ostatnia z Rodu Stanfieldów” nie potrafi puścić w niepamięć anonimowego listu, w którym zostaje opisana jej rodzicielka. Wyrusza w podróż do Baltimore, gdzie spotyka mężczyznę, który również dostał identyczny anonimowy list. Kto jest nadawcą? Czego chce od dwójki ludzi, którzy pierwszy raz widzą się na oczy? Eleanor-Rigby i George-Harrison muszą przełamać własne obiekcje i zacząć współpracować, by poznać tajemnice swoich matek.

Historia książki toczy się na trzech planach czasowych, ale to dwa z nich są najmocniej rozwinięte. Pierwszy, czyli współczesny wprowadza nas najpierw do życia i rodziny Eleanor – Rigby, a następnie George’a – Harrisona. Łączy ich tylko jedno – tajemnicze listy z taką samą zawartością. Wynika z nich, że ich matki miały kryminalną przeszłość, a wszystkie odpowiedzi czekają w Baltimore. Pech chciał, że żadne z nich nie może wyjaśnić tej sytuacji u źródła. Pozostaje im jedynie podróż do miejsca, w którym czeka na nich skomplikowana sprawa rodu Stanfieldów. Druga przestrzeń czasowa zapoznaje nas z dwiema zbuntowanymi kobietami, które próbują ułożyć sobie życie na własnych zasadach. Odważne, wyzwolone, skupione na swoim marzeniu, ale i na zemście. Ich wspólne życie nie trwało długo, ale rok 1980 na zawsze został w pamięci. Jednak żeby zrozumieć dokładnie całą historię musimy się cofnąć jeszcze dalej. Do momentu, gdy poznaje się dwójka ludzi i zostaje na siebie praktycznie skazana. Rok 1944 to czas, gdy wszystko się zaczyna i dopiero wtedy możemy połączyć każdy element układanki. Mamy wtedy kompletną historię trzech pokoleń. Historię, która rozpoczęła się od rozlewu krwi, złych decyzji i żądzy pieniądza.

Odkrywanie rodzinnych sekretów wraz z głównymi bohaterami było naprawdę interesującym doświadczeniem. Przy tak poprowadzonej fabule można się wcielić w detektywa, który jest o krok dalej niż Eleanor i George. Oni nie mają wglądu w historię swoich matek – my tak. Jednak nie upraszcza to ani trochę fabuły. Wszystko jest misternie splecione i do samego końca nie wiemy, co tak naprawdę wydarzyło się w Baltimore. Kto jest adresatem listu? Czy „życzliwy” jest jakąś bliską osobą? Kim są Stanfieldowie? Co ich łączy z głównymi bohaterami? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań są dawkowane przez Autora, który sprawnie bawi się emocjami czytelników. „Ostatnia z rodu Stanfieldów”, to na pewno książka nieszablonowa. Dla niektórych główny wątek, czyli rodzinne sekrety może wydawać się dość oklepany, jednak nie zmienia to faktu, że historia jest bardzo zaskakująca, a na dodatek ma dynamicznych i interesujących bohaterów.

"Ostatnia z rodu Stanfieldów"
                                                                                                                                                                                                                „Ostatnia z rodu Stanfieldów”

Każda postać książki ma swoje 5 minut w całej historii. Nikt nie robi za zbędne tło i na dodatek każdy ma swoją niepowtarzalną osobowość. Wszystkich łączą skomplikowane stosunki, czyli jak w prawdziwej rodzinie. Nic nie jest sztucznie nadmuchane, czy wyidealizowane. Ojciec Eleanor – do ostatniej chwili nie planuje wyjawić tajemnic, które dla niego zostały pogrzebane razem z żoną. Chce by dzieci miały o niej jak najlepsze zdanie i zapamiętały ją taką, jaka była do ostatnich swoich dni. Rodzeństwo Eleanor – młodsza siostra, która nie wierzy w to co „życzliwa” osoba napisała w liście i  brat z chorobą Aspergera, który wie więcej niż każdy by się spodziewał. Jest jeszcze matka George’a, która straciła pamięć i tylko czasami ma przebłyski świadomości. Faktycznie nie pamięta przeszłości? A może po prostu nie chce powiedzieć swojemu synowi, kto jest jego ojcem? Niektórzy wolą zabrać sekrety ze sobą do grobu, niż szokować swoich najbliższych. Dzięki Autorowi mamy też wgląd w czasy, które już dawno minęły, co oznacza, że bohaterowie, których już nie ma w teraźniejszości również mogą dodać swoje trzy grosze do historii. To nadaje książce niesamowitego uroku. Trzy pokolenie, trzy historie – spisane na kartkach obok siebie, a dzieli je tyle lat.

„Ostatnia z rodu Stanfieldów” to na pewno historia, która porusza i umysł i serce. Ciężko nie zaangażować się psychicznie w rozwiązywanie zagadki, która nurtuje od pierwszych stron i z biegiem akcji staje się coraz bardziej szokująca. Również zaangażowanie emocjonalne nie jest obce czytelnikowi. Przy tak stworzonych bohaterach nie da się przejść obojętnie – zapadają w pamięci razem z emocjami, które wywołują. Jest to książka, która w szczególności powinna przypaść do gustu osobom zaczytującym się w obyczajówkach i sagach rodzinnych. Mnie najbardziej zafascynował drobny, ale pełen uroku wątek kryminalny i grzebanie w przeszłości rodziny, która od lat skrywała wiele niepokojących tajemnic.

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!

 

 

 

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: