Książki

„Zanim się poznaliśmy” Lucie Whitehouse

"Zanim się poznaliśmy"
                                                                                     Recenzja książki „Zanim się poznaliśmy” Lucie Whitehouse

Najbardziej lubię pisać recenzje zaraz po przeczytaniu danej pozycji, ale tym razem było inaczej. Musiałam ochłonąć, pozbierać myśli do kupy i dopiero usiąść przed laptopem. Dobre historie mają to do siebie, że chce się o nich opowiadać zaraz po przeczytaniu. Natomiast te mocne sprawiają, że najpierw trzeba odzyskać zdolność myślenia. „Zanim się poznaliśmy” totalnie mnie zmiażdżyło, bo nie spodziewałam się, że jedna historia może wywołać tyle silnych emocji. Jakich? Już Wam opowiadam.

Hanna jest niezależną kobietą, która stara się unikać związków. Nie chce się angażować, a potem skończyć jak jej matka – rozwódka. Na spotkaniu u znajomych poznaje Marka, który całkowicie odmienia jej podejście do relacji damsko męskich. Po ślubie przeprowadza się do kosztownego lodyńskiego domu. Cieszy się sukcesami męża i wie, że podjęła najlepszą decyzję w życiu. Jednak, czy na pewno? W końcu Mark nie wraca na czas do domu, a Hanna odkrywa jedną z jego wielu tajemnic.

Od razu Wam powiem, że nie możecie się sugerować opisem z tylnej okładki. Brzmi trochę jakby zapowiadał sielankową relację małżeństwa, a potem najprawdopodobniej jakieś zdrady ze strony męża. Nic bardziej mylnego. Od samego początku czuć tajemnicę, która w końcu osaczy nas z każdej strony. Oczywiście najpierw próbowałam strzelać. Typowałam zdrady, jakieś finansowe przekręty, nawet zwykłe oszustwa, ale to byłoby zbyt przewidywalne. Lucie Whitehouse stworzyła historię, która przeraża do szpiku kości. Nie jak horror, to całkiem inny rodzaj strachu. Tutaj autentycznie czułam niepokój głównej bohaterki, nie wiedziałam, co się stanie następnego dnia. Rozpacz mieszała się z nadzieją, co jest chyba jeszcze bardziej bolesne, niż ciche pogodzenie się z porażką. Emocje są tutaj bardzo istotne, bo dzięki nim można zrozumieć Hanne. Kobietę, która w końcu zaufała i nie mogła uwierzyć, że jej mąż faktycznie ma coś za uszami. Wątek psychologiczny idealnie odzwierciedla, to jak człowiek nie dopuszcza do siebie zdrady, czy krzywdy i na wiele sposobów próbuje sobie wmówić, że nic się nie dzieje. Nie wiem, czy zadziałała tu moja empatia, czy po prostu tak się wczułam w historię Hanny, ale naprawdę niesamowicie jej współczułam i w pewnym momencie tak jak ona czułam się zraniona. Wiecie, ja i te moje wyidealizowane pragnienie dobrych zakończeń niestety nie miało tutaj prawa bytu. Co nie zmienia faktu, że historia była tak porywająca, że nie przeszkadzały mi te bolesne wydarzenia i tylko czekałam aż wszystko się wyjaśni i główna bohaterka w końcu będzie mogła zacząć życie od nowa.

                                                                                                                        „Zanim się poznaliśmy”

Główny wątek toczy się pomiędzy Hanną, a Markiem – to oni kradną całą historię i nie pozostawiają za wiele miejsca drugoplanowym postaciom. O bohaterce wiemy wszystko, opowiada nam o swoim życiu i wydarzeniach z przeszłości, które doprowadziły do tego, że jest żoną Marka. Z jej wspomnień wiemy, że przed małżeństwem była całkowicie niezależna i spełniała się w pracy, która ją satysfakcjonowała. O Marku tak naprawdę dowiadujemy się co chwilę czegoś nowego. Wszystko, co tworzy jego obraz, to retrospekcje lub rozmowy z innymi postaciami. Na początku oceniamy Marka przez pryzmat wspomnień Hanny. Myślimy o nim, to co ona. Idealny mężczyzna, wspaniały mąż, wpływowy biznesman. Na dodatek opiekuńczy, zabawny i zainteresowany życiem Hanny. Ale w końcu wychodzą na jaw tajemnice i podkopują wiarę Hanny w Marka. Tak jak wcześniej wspomniałam, poza małżeństwem pojawiają się w książce również inne osoby, jak np. brat Hanny, czy znajomi głównych bohaterów. Są to jednak postacie, które nie wybijają się z tłumu i jedynie dorzucają swoje sugestie, a w ten sposób tworzą jeszcze więcej wątpliwości wobec Marka.

Akcja została poprowadzona w interesujący sposób. Od powolnego wprowadzenia, do naprawdę szokującego rozwiązania sprawy. Wszystkie tajemnice wychodzą w najmniej oczekiwanych momentach, przez co chyba jeszcze bardziej szokują. Można powiedzieć, że przypominają zawalające się domino. Jedna tajemnica popycha drugą. Na początku pierwsza uwierająca, ale tak naprawdę mało niepokojąca sprawa wyciąga na światło dzienne bardzo przykre wiadomości. Najistotniejsze jest w tym wszystkim to, że ta historia naprawdę mogłaby wyjść bardzo banalnie. Autorka jednak zaserwowała nam skomplikowaną i przepełnioną sekretami fabułę. Nic się tutaj nie wydaje naciągane, wszystko ostatecznie nabiera jasnego wytłumaczenia. Po przeczytaniu „Zanim się poznaliśmy” miałam mętlik w głowie i jedyne co potrafiłam powiedzieć, to „ale to było mocne”. Uwielbiam książki z tak przeprowadzonymi zwrotami akcji – bohater nie jest tym, za kogo go uważaliśmy. Wychodzą na jaw jego dobrze ukrywane wydarzenie z przeszłości, a my całkowicie zatracamy się w rozwiązywaniu zagadki, którą Autorka obmyśliła w każdym najmniejszym szczególe.

Po kilku dniach od przeczytania książki nadal o niej myślę i zadaję sobie tylko jedno pytanie. Jak to możliwe, że jedna osoba może nosić dwa, tak różne oblicza? „Zanim się poznaliśmy” trafia na listę moich ulubionych książek z gatunku thriller psychologiczny, ale Hanna na pewno nie będzie jedną z tych bohaterek, z którymi chciałabym się zamienić miejscami. Jeśli lubicie wciągające historie, pełne sekretów, kłamstw i niedomówień, to polecam Wam najnowszą książkę Lucie Whitehouse.

Za możliwość poznania książki „Zanim się poznaliśmy” dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: