Książki

„Pierwsze wrażenia” Curtis Sittenfeld | „Duma i uprzedzenie” w XXI wieku.

Pierwsze wrażenia
                                                                                                                                                                                   „Pierwsze wrażenia” Curtis Sittenfeld

Czy ktoś z Was zastanawiał się jak mogłoby wyglądać spotkanie Elizabeth Bennet i Pana Darcy’ego jeśli odbyłoby się w dzisiejszych czasach? Jeśli tak, to książka „Pierwsze wrażenia” jest jak najbardziej dla Was. Historia Curtis Sittenfeld w intrygujący sposób przedstawia wizję kultowej historii i łączy ją z problemami XXI wieku.

Liz ma 38 lat, mieszka w Nowym Jorku – tak jak jej starsza siostra Jane i jest dziennikarką w „Maskarze”. Kiedy kobiety dowiadują się o chorobie ojca, powracają do rodzinnego domu w Cincinnati. Dopiero wtedy dociera do nich, że ich piękna posiadłość w stylu Tudorów popadła w ruinę, a rodzina w długi.

Kreacja bohaterów jest dla mnie największą zaletą tej książki. Każdy z nich ma ciekawą osobowość, każdy jest inny i wywołuje inne emocje. Pan Bennet należy do osób małomównych, ale bardzo dosadnych i sarkastycznych, więc jak już się wypowiada, to naprawdę daje do myślenia. Pani Bennet – całkowite przeciwieństwo swojego męża, zawsze ma coś do powiedzenia i przeważnie nie są to mądre spostrzeżenia. Jane – najstarsza córka, która marzy o posiadaniu dziecka. Liz, chyba najbardziej ogarnięta życiowo wśród Bennetów i jedyna, która zdaje sobie sprawę z tego w jak trudnej sytuacji znajdują się jej rodzice. Mary – outsiderka, która całe dnie spędza w swoim pokoju. No i na koniec Kitty i Lydia, które mają bzika na punkcie diety Paleo i treningów CrossFit.  Chyba nie dało się stworzyć rodziny bardziej na czasie. Momentami aż nie dowierzałam, że wszystko o czym aktualnie słyszymy w telewizji może przydarzyć się jednej rodzinie. Choroba, długi, ciąża z in vitro, rasizm, transseksualizm i reality show, to tylko część z tego, co przytrafia się członkom rodziny lub osobom z nimi powiązanymi. Powiem szczerze, że w pewnym momencie już się poczułam przytłoczona tematami, które słyszę, czy widzę na co dzień. Jednak rozumiem, że w ten sposób Autorka chciała wyolbrzymić realia dzisiejszego świata, a rodzina Bennetów stała się dzięki temu o wiele bardziej dzisiejsza. Oczywiście poza rodziną Bennetów trzeba wspomnieć o Panu Darcym, który jest szanowanym neurochirurgiem. Przystojny, pracowity i tajemniczy – ideał dla każdej kobiety. Również jego przyjaciel Chip jest bardo interesującą postacią. Lekarz, który poszukuje miłości w popularnym reality show. Brzmi intrygująco, co nie?

„W przeciwieństwie do twojej matki nie przejmuję się, za kogo powychodzicie za mąż ani czy w ogóle powychodzicie za kogokolwiek – odrzekł pan Bennet. – Bóg mi świadkiem, że mnie instytucja małżeństwa do siebie nie przekonała.”

Perypetie rodziny Bennetów naprawdę mnie oczarowały. Fajnie było dołączyć do ich grona i obserwować jak mijają im dni. Rozterki sióstr związane z uczuciami również sprawiły, że nie mogłam się oderwać od lektury. Autorka w przystępny sposób pokazała sposób funkcjonowanie kobiet w XXI. Od razu widać różnicę w tym jak zmieniło się ich życie. Kobiety już nie są skupione na byciu paniami domu i ich największym osiągnięciem nie jest zostanie żoną i matką.  Każda z sióstr ma swoje życiowe priorytety. Dla jednych jest to miłość, ale nie musi ona oznaczać zakładania rodziny, a dla drugich życie chwilą lub wolność i samowystarczalność.  Jest to niesamowita różnica w porównaniu z „Dumą i uprzedzeniem”, gdzie siostry Bennet zamartwiały się tym, że zostaną starymi pannami. Różnica w podejściu do życia jest diametralna i fajnie się ją porównuje w trakcie czytania. Książkę pochłonęłam w dwa dni i powiem, że nie spodziewałam się, że historia o naszym zwyczajnym życiu może posiadać tyle uroku. Magia dnia codziennego wręcz się z niej ulatnia. Wszystko za sprawą naprawdę świetnie skonstruowanych postaci i błyskotliwych dialogów.

Książka
                                                                                                                                                                                                                                      „Pierwsze wrażenia”

Wątek miłosny, który towarzyszy prawie każdej postaci jest również bardzo rozwinięty. Tutaj ponownie Autorka w interesujący sposób przedstawia jak działa miłość, albo raczej – jak każda z postaci ją postrzega. Aktualnie wszystko zależy od wieku. Młode osoby nie poszukują już stałości i bezpieczeństwa wynikającego z założenia rodziny. Dla nich nawet w związku najważniejsza jest zabawa. Wyobrażacie sobie coś takiego w klasycznej historii Jane Austin? W „Pierwszych wrażeniach” również osoby w średnim wieku posiadają inne priorytety i wiedzą, że nadal nie jest za późno na znalezienie prawdziwej miłości. Pięknie jest tu pokazane jak ścierają się poglądy różnych kobiet i jak ewoluują w zależności od sytuacji. Jednak, to każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie takie podejście do miłości jest właściwe. Czy niezobowiązujące relacje można w ogóle porównywać do romantycznych historii z zeszłych czasów? Ja nie jestem romantyczką, ale chyba jednak wolę długie i pełne rezerwy docieranie się Pana Darcy’ego i Elizabeth Bennet niż szybkie pójście na całość ich najnowszych odpowiedników. Nie zmienia to faktu, że przyjemnie czytało mi się historię i wyczekiwałam momentów, gdy Darcy i Liz ponownie się spotkają i rozpoczną swoje słowne potyczki. Jako ciekawostkę warto dodać, że Curtis Sittenfeld również trzymała się głównej tezy „Dumy i uprzedzenia”. Tytułowe pierwsze wrażenia często bywają mylące, a bliższa znajomość potrafi diametralnie zmienić opinię o innej osobie.

Podsumowując, uważam, że „Pierwsze wrażenia”, to naprawdę przyjemna lektura, która otworzyła mi oczy na wiele spraw życia codziennego. Polubiłam pióro Autorki i zżyłam się z jej bohaterami. Naprawdę interesującym doświadczeniem było poznanie odświeżonej wersji klasycznego już dzieła. Nie wiem, czy książkę można nazwać uroczą, ale dla mnie właśnie taka była. Chociaż poruszała trudne tematy, to nie zabrakło w niej pozytywnego wydźwięku. Wiele zabawnych momentów skradło moje serducho i żałuję, że tak szybko pochłonęłam tę historię, bo już zaczynam tęsknić za bohaterami. Jeśli lubicie obyczajówki, które nie przygnębiają, a właśnie sprawiają, że pozytywniej patrzymy na świat, to polecam sięgnąć po „Pierwsze wrażenia”.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!

 

 

3 Comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: